Moja relacja z pieniędzmi

Na temat pieniędzy wiele się mówi, w kontekście rozwoju osobistego, w zasadzie to już wszystko zostało powiedziane. Dzisiaj mamy bardzo ułatwiony dostęp do informacji, wiedzy na temat tego, jak zarabiać szybciej, łatwiej, jak oszczędzać, planować wydatki, jak odkrywać swoją pasję i w jaki sposób ją zmaterializować. Wiedza to wszystko to co możemy pojąć z poziomu rozumu, umysłu. Problem tkwi w tym, że zbyt rzadko potrafimy tę wiedzę zastosować, sprowadzając ją tym samym do poziomu serca, odczuwania.

Poznałam ludzi, którzy przeczytali mnóstwo książek, publikacji na temat zdobywania bogactwa. Stosowali wiele bardzo cennych wskazówek, natomiast nie przynosiło to oczekiwanych rezultatów. Podam przykład człowieka, który kilka razy dziennie używał afirmacji, w celu przechytrzenia podświadomości, powtarzał jak mantrę słowa: „będę bogaty, będę bogaty”, i tak przez długi, długi czas. Do momentu, aż poziom frustracji wywołany brakiem efektu nie urósł do poziomu depresji.
Człowiek ten w prawdzie nie wierzył w to co mówi i nie poczuł tego bogactwa w sercu. Jego wewnętrzna energia nie rezonowała z energią bogactwa. Taki „eksperyment” nigdy nie przyniesie pożądanego efektu, dopóki nie uświadomimy sobie jaka jest nasza relacja w stosunku do tego, co w naszym mniemaniu stanowi BOGACTWO. To jest bardzo ważny moment, aby poznać, zdefiniować, określić swoją relację do pieniędzy.
Nasze życie opiera się na relacjach, więc żywimy jakieś uczucia, nie tylko do ludzi ale również do rzeczy, w tym do pieniędzy, do religii, do ojczyzny, do wielu wielu rzeczy i sytuacji, które odnajdują jakieś miejsce w naszym życiu.
Pieniądze to nic innego jak energia, która krąży, a my wymieniamy się tą energią.
Na naszą świadomość pieniądza składają się wszystkie przekonania, osądy, wierzenia, ukryte podświadomie programy, emocje, odczucia, jakie wyrażamy w stosunku do pieniędzy, często nie mając pojęcia, że takie w ogóle istnieją, żyją w nas.

Przyznam, że ten temat ostatnio mocno przewija się w moim życiu, rozmawiając z ludźmi, czy to w ramach konsultacji, czy też prywatnie, dostrzegam jak wiele osób nie zna przyczyn swoich niepowodzeń w sferze finansowej, uważają, że istnieje jakaś blokada, która nie pozwala im iść dalej, rozwijać się zawodowo, osiągać lepszy status materialny.
Aby móc zlokalizować te blokady, potrzeba odpowiedzieć sobie na kilka pytań, zacząć obserwować siebie, a dokładniej, swój stosunek do pieniędzy, do bogactwa, do ludzi bogatych.
Należy zajrzeć do podświadomych programów, uznać ich obecność. W tym celu możesz wykonać pewne ćwiczenie. Zapisz na kartce co najmniej 5 przekonań, które przychodzą Ci do głowy na temat ludzi bogatych i przeczytaj to co zapisało się na kartce. Następnie zadaj sobie pytanie dlaczego tak uważasz? czy to Twoje przekonania? czy rzeczywiście tak myślisz, czy to racjonalne?

Podam Wam teraz przykłady przekonań, które żyły kiedyś we mnie:
1. Pieniądze odcinają od Boga i rozwoju duchowego
2. Bogaci ludzie są próżni, myślą tylko o dobrach materialnych
3. Gdybym była bogata stała bym się leniwa i nie chciałoby mi się pracować
4. Bogaci często wykorzystują biednych dla swoich celów
5. Bogaci są skąpi, myślą tylko o pieniądzach i nie dzielą się z biednym
6. Bogaci ludzie POWINNI oddawać część pieniędzy biednym
7. Bogaci gardzą biednymi i wywyższają się…

Nawet teraz, gdy o tym piszę, wspominam, to trudno uwierzyć, że mogłam mieć taki „program” zapisany w swojej podświadomości.

Idąc krok dalej, możemy poddać analizie naszych rodziców i dziadków, to jaki oni mieli stosunek do bogactwa, do pieniędzy. Tutaj pojawia się taki temat, jak „ukryta lojalność wobec przodków”. Tutaj mogę Wam posłużyć za przykład, ale niekoniecznie godny do naśladowania 😉
A mianowicie, wychowałam się w domu,  w rodzinie,  w której tętniło życiem przekonanie, że „pieniądze to nie wszystko, bogaci to zwykle oszukują i na pewno kradną..” i takie tam podobne absurdy. W moim domu jeśli był poruszany temat pieniędzy, to raczej mówiło się o ich braku, a pod swego rodzaju pogardą do bogactwa, ukryta była niska samoocena, poczucie bycia gorszym i słabszym. Moja babcia od strony mamy patrząc, została porzucona przez męża, czyli mojego dziadka, który był majętnym człowiekiem, pochodził z bogatego rodu, ale rozstał się z jakichś nie do końca znanych przeze mnie okolicznościach i zakochał się w służącej, a moja babcia wraz z trójką dzieci, wylądowała w miejscu, które trudno byłoby dziś nazwać domem. Babcia ciężko pracowała, na to by wychować moją mamę i dwóch starszych braci. Bywały momenty,  w których traciła swój dorobek i znów zaczynała od przysłowiowego zera.  Mama wychowywała się zupełnie bez ojca, z za jego wzór, nosiła przekonanie, że to zły bogaty człowiek był, który nie zainteresował się nimi. Do czasu, gdy moja mama miała sześć lat i jej tata umierał. Wówczas, przysłał do mojej babci człowieka, który przekazał jej, że „pani mąż kona i skonać nie może, prosi żeby do niego przyjść”, na to babcia odparła „nigdzie nie pójdę”. Moja mama pamięta ten moment doskonale, i to, że jej mama nie przejawiała sympatii do ludzi zamożnych. Taki też program otrzymała moja mama i przekazała mi. Pamiętam, kiedy zdałam sobie sprawę z tego z jaką miłością i troską mama zwracała się do mnie kiedy np. byłam chora lub coś poszło nie tak, zwykła powiadać: „oj ty moje BIEDACTWO” mówiła to z taką czułością, i nie zauważałam wtedy jaka informacja podprogowa płynęła wtedy do mnie. Będę kochaną częścią rodziny jeśli będę biedactwem, wtedy mam najwięcej miłości i czułości. Zobaczcie jaki schemat…
Zdałam sobie na szczęście z tego sprawę 🙂 Teraz rozumiem dlaczego tematy dotyczące pieniędzy, przedsiębiorczości, biznesu itp.  wzbudzały we mnie delikatnie mówiąc, niechęć. Czułam, że to świat do którego ja nie chcę przynależeć, bo on jest zły, nie czysty, groźny, i w głębi serca nie czułam, że mogę zasługiwać na coś lepszego. Tkwiłam w tych przekonaniach po części z miłości, do moich kochanych rodziców, dziadków. Czułam, że będąc osobą bogata przestanę być częścią mojej rodziny, klanu. Czułam wyrzuty na samą myśl, że mogło by mi się w życiu powodzić dużo lepiej niż mojej rodzinie, czułam nawet lęk przed tym światem, jakby pieniądze miały mnie  z pewnością sprowadzić na złą drogę. Oczywiście zrozumienie tego „zjawiska”, z całym asortymentem intencji moich przodków, pozwoliło mi podziękować za to wszystko i zbudować własną relację, świadomą relację z pieniędzmi.

Kiedy zaczęłam zastanawiać się nad swoim podejściem do bogacenia się, przychodziło mi do głowy mnóstwo sytuacji, które nagle stawały mi przed oczyma. Mój sposób postrzegania ludzi biednych i majętnych. Zdałam sobie sprawę z tego, że z jednej strony mój umysł dążył do lepszego życia, ale serce mówiło mi coś zupełnie innego. Poczułam w sobie dysonans, swego rodzaju walkę, która toczyła się wewnątrz mnie.

Kiedy panuje w nas taka niezgodność, odcinamy sobie automatycznie drogę do pieniędzy. Jeśli w sercu czujesz miłość i współczucie tylko do ludzi biednych a  o  pieniądzach myślisz że są złe, to jakim cudem możesz doświadczać bogactwa? Tak się nie stanie, ponieważ nie rezonujesz z energią pieniądza.

Przekonania o świecie jakim jest życie w dostatku, mają swoje źródła również w religii, kulturze, systemie politycznym. Ostatnio pracowałam z kobietą, która zgłosiła się do mnie z problemami zdrowotnymi, ale z racji tego, że stosuję holistyczne podejście do tematu zdrowia, poruszyłyśmy kwestie z życia finansowego. Okazało się, że kobieta ta jest bardzo religijna, tak jak jej cała rodzina i po krótkiej analizie okazało się, że ona żywi przekonanie, że ludzie biedni mają już z góry utorowaną drogę do zbawienia, powiedziała mi „ostatni będą pierwszymi..”
Była pod wrażeniem siły i charakteru swoich programów, i kiedy uparcie twierdziła, że lepiej jest być biednym, bo to zapewnia jej wyjątkową relację z Bogiem, zapytałam ją jakie ma talenty i zdolności, co lub robić i co robi dobrze według niej. Odpowiedziała mi, że „podobno pięknie maluje obrazy”. Wtedy zapytałam ją, jak myślisz, czy Bóg dał Ci taki talent i chce żebyś go trzymała w ukryciu przed całym światem? zastanowiła się i zaczęła powątpiewać w słuszność swoich przekonań, bardzo silnych przekonań. Zauważyła u siebie duży dysonans pomiędzy racjonalnym postrzeganiem a tym co mówiło jej serce. Z jednej strony bała się pieniędzy, tego, że zablokują jej drogę do Boga, że ześlą ją na złą drogę a z drugiej strony pragnęła aby jej dzieci nie musiały się martwić o pieniądze. Mówiła, że chce aby mogli się rozwijać, kształcić, poznawać świat, bo jest taki piękny przecież…
I tak krok po kroku zaczęła zauważać te sprzeczności. Wtedy zapytałam ją co myśli, czy Bój jako Ojciec może chcieć dla niej tego samego co ona chce dla swoich dzieci? Odparła, że to całkiem możliwe.. 🙂

Zachęcam Was Kochani do odkrywania własnych przekonań na ten temat. Poznajcie schematy, w których żyjecie i pozwólcie sobie na wybór czy chcecie tego nadal, czy pora zbudować swoją własną relację z energią pieniądza.
Jakie jest Wasze podejście do pieniędzy i bogactwa? Doceniacie? Potrzebujecie? Gardzicie? Szanujecie?
Zadaj sobie pytanie, czy bycie bogatym jest złe? czy lepiej być średnio zamożnym? Dlaczego myślisz tak a nie inaczej? Co czujesz kiedy myślisz o sobie jako bogatym człowieku? Czy to nie jest tak, że życie w braku jest chorobą umysłu, skrajnym stanem, z którym nie musimy się utożsamiać? Zgodzisz się z tym? Czy zgodzisz się również z tym, że zachowanie równowagi jest „złotym środkiem”? Jak możesz tego dokonać? Czy znasz swoje wartości? Czy żyjesz w zgodzie  z nimi?
Szukajcie spójności w tym co myślicie i tym co czujecie w sercu. Potem postanówcie co dalej z tym zrobicie.
Ustaw swój wewnętrzny KOMPAS na ten zgodny z Tobą tor i podążaj przed siebie.

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o