Życie w DOBRObycie..

by Monika Zmarzlińska

Życie w DOBRObycie..

by Monika Zmarzlińska

by Monika Zmarzlińska

Często gdy chcemy zrozumieć jakiegoś człowieka, jego stopień dojrzałości i jego sytuację egzystencjalną, to warto przyjrzeć się głównym celom i aspiracjom, do jakich zmierza.

Niejednokrotnie, gdy pytam ludzi o czym myślą najczęściej, o czym tak naprawdę marzą, to pada słowo „dobrobyt”. Okazuje się zbyt często, że chodzi głównie, a czasem jedynie o dobrobyt materialny: o to, by mieć więcej pieniędzy, by mieszkać w lepszym domu, by jeździć lepszym samochodem, by nosić modną, drogą odzież, by mieć bogatych znajomych, najlepiej takich znanych, na topie. To właśnie w mniemaniu wielu ludzi sprowadza się do poczucia i pełnego pojęcia szczęścia. Oczywiście nie ma w tym nic nadzwyczajnego, gdyż żyjemy w świecie materialnym też, więc zdobywanie bogactwa, pieniędzy jest czymś naturalnym, potrzebnym. Problem zaczyna się wtedy, gdy to nasze dążenie do bycia bogatym, przysłania w zupełności inne, nie mniej istotne aspekty życia.

Jednocześnie obok tego zjawiska zauważam brak tęsknoty za DOBROBYTEM DUCHOWYM: by być lepszym i głębszym człowiekiem, by bardziej kochać i być kochanym, by lepiej żyć a nie tylko by więcej mieć. W ten sposób zmierzamy do sytuacji, w której także w Polsce, nie tylko na zachodzie, człowiek będzie CORAZ BARDZIEJ BOGATY MATERIALNIE I CORAZ BARDZIEJ BIEDNY DUCHOWO. Jest to niezwykle groźna sytuacja, gdyż IM BARDZIEJ CZŁOWIEK JEST BIEDNY DUCHOWO, TYM BARDZIEJ NIE UMIE POSŁUGIWAĆ SIĘ DOBROBYTEM MATERIALNYM. Innymi słowy posiadanie pieniędzy przez ludzi ubogich duchowo jest bardzo groźne dla nich samych. Można to zaobserwować z dużą łatwością, iż ludzie nie potrafią korzystać z posiadanych środków materialnych tak, aby się rozwijać, aby bardziej kochać i odważniej szukać prawdy. Przeciwnie, im są bogatsi materialnie, tym bardziej stają się egoistyczni i powierzchowni, tym bardziej ubożeją duchowo. Okazuje się, że dla ludzi biednych duchowo dobrobyt materialny nie jest szansą rozwoju lecz raczej drogą do niszczenia siebie

Do tego typu sytuacji dochodzi wówczas, gdy człowiek mierzący miarą ilości zer na koncie nie odczuwa potrzeby budowania trwałych i głębokich relacji z drugim człowiekiem. Nie odczuwa potrzeby patrzenia w głąb siebie, szukając odpowiedzi jedynie na zewnątrz. W pewnym momencie przychodzi samotność, poczucie braku sensu i bezpieczeństwa. Nagle czegoś zaczyna brakować.

Czymś zupełnie zrozumiałym jest fakt, iż człowiek jako rozumna istota chce się rozwijać i żyć na coraz to wyższym poziomie, dobrze jednak gdy ten wyższy poziom utrzymany jest na wszystkich płaszczyznach naszego życia.
Jak zatem sprawić aby ten zdrowy balans był zachowany? Wdrażać w swoje życie cnotę umiarkowania, zarówno w tych negatywnych jak i pozytywnych aspektach naszego życia, gdyż nawet największa przyjemność dozowana zbyt często przestaje być dla nas atrakcyjna.

Doskonałym narzędziem do pracy na sobą jest Kompas Osobisty, który nie tylko wyrabia w nas zupełnie nowe, pozytywne nawyki, ale też uczy tego jak doceniać małe rzeczy, cieszyć się z wartości ponadczasowych jakimi są bliskość drugiego człowieka, przyjaźń, miłość, wiara, spokój, dobre samopoczucie, pasja i talent. Kompas osobisty prowadzi nas w głąb siebie, skłania do refleksji i spojrzenia z innej perspektywy na swoje życie i sens tego istnienia. Pomaga wypracować swój własny system wartości i na tym oprzeć swoje życiowe wybory, które poprowadzą do duchowego i materialnego dobrobytu.

Każdy z nas przebywa drogę w tym życiu na swój własny sposób, bardziej lub mniej świadomy. Jak myślisz do kogo należy wybór i decyzja co do tego jak ma wyglądać Twoje życie? Zostawiam Cię z tym pytaniem, poszukaj odpowiedzi w sobie.

Monika Zmarzlińska Współautor Kompasu Osobistego. Konsultant z zakresu uzdrawiania przez świadomość.

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o
Top